Bond dostaje od Q zegarek, który wytwarza silne pole magnetyczne - potrafi zmienić lot kuli.

James Bond i Solitaire uciekają starym, rozsypującym się, angielskim autobusem (takim dwupiętrowym - na początku!). I jak to już w "bondach" bywa - jeden z mostów, pod którymi przejeżdżali, musiał być trochę za niski - Bond skrócił autobus o jedno piętro.

Jak załatwić żmiję? Oto "przepis" 007: Bond mieszkał w hotelu. Wieczorem w łazience zobaczył w lusterku żmiję za swoimi plecami, szybko wziął dezodorant, zapalił go od cygara i ogniem psiknął jej "w oczy".

James Bond przyjeżdża na lotnisko do Nowego Jorku. Na miejscu ma na niego czekać taksówka z rejestracją 545 BBB. Tymczasem stoją dwie taksówki z takimi samymi rejestracjami. Bond wsiada do tej dobrej, kierowcą jest Charlie. Gdy wjechali na autostradę podjeżdża do nich biały samochód z numerami 347 NDG. Jego kierowca zabija Charlie`ego karabinkiem w prawym lusterku. James Bond kierując z tylnego siedzienia wjeżdża na chodnik.

Początek filmu: W dziwnych okolicznościach giną kolejni agenci brytyjskiego wywiadu. Pierwszy z nich zostaje zamordowany w Nowym Jorku - był tam na konferencji, przez słuchawki słuszał tłumacza. Zginął, ponieważ w słuchawkach usłyszał przeraźliwy pisk. Drugi agent pojechał do Nowego Orleanu - stał tam na ulicy i obserwował pogrzeb. Spytał się kogoś obok:
- Czyj to pogrzeb?
- Twój
- odpowiedział facet i zabił go nożem.
Szybko wsadzono go do trumny i kondukt poszedł dalej. Trzeci agent zginął na Karaibach przywiązany do indiańskiego słupa, gdzie w czasie indiańskich obrzędów ukąsił go jadowity wąż.

James Bond ucieka przeciwnikom na lotnisko. Tam wsiada do małej, szkoleniowej awionetki; w środku siedzi początkujący pilot - babcia z "dużymi, żółtymi okularami". Bond podaje się za instruktora i robi babci superlekcję latania.

Mr. Big więzi Bonda na malutkiej "wysepce", dookoła której pływają krokodyle. 007 najpierw próbuje zegarkiem-magnesem przyciągnąć kajak - to się nie udaje. Potem przebiega po łbach krokodyli na brzeg.

James Bond znajduje się na terenie posiadłaści Mr. Biga. Tam poznaje szamankę Solitaire. Mr. Big nakazuje swoim ludziom pozbyć się 007. Dwóch osiłków zabiera Bonda, gdy ten mówi do Solitaire:
- Nigdzie nie odchodź. Za chwilę wracam.


Tym razem Bondem zostaje Roger Moore. Pierwszy prawdziwy Anglik w tej roli - chwalili się producenci.