Gdy we wtorkowy poranek 3 stycznia 1952 r. w swojej willi Goldeneye na Jamajce Ian Fleming zaczynał pisać pierwszą książkę o przygodach 007, tak wyobrażał sobie idealnego agenta brytyjskich służb specjalnych: musi mieć zdolność obserwacji, analizy i oceny sytuacji, ma być absolutnie dyskretny, trzeźwy, obowiązkowy i posiadać duże doświadczenie, wiek 40-50 lat. Ale dla tego bohatera potrzebne było odpowiednie imię. Fleming później wspominał: Stwierdziłem, że mój tajny agent powinien być osobowością tak anonimową, jak tylko się da. W domu Fleminga jedną z najważniejszych książek były Ptaki Indii Zachodnich (Birds Of The West Indies), autorstwa amerykańskiego ornitologa Jamesa Bonda. To właśnie ona stała się inspiracją pisarza: Uderzyło mnie, że "James Bond" brzmi krótko i nieromantycznie, a przy tym bardzo męsko. Tego właśnie potrzebowałem. "Kradnąc" to nazwisko Fleming nie wiedział jaką zdobędzie ono popularność. Dlatego po kilku latach napisał do żony owego ornitologa, Mary Fanning Wickham Bond twierdząc, że mogą w rewanżu posługiwać się jego nazwiskiem - żartował, że jeśli Bond odkryje jakiś dziwaczny gatunek ptaka może go nazwać "Ian Fleming".